Napadli na sex shop

Pomysłowość złodziei nie zna granic. Ostatnio czytałem, że w Wielkiej Brytanii złodzieje okradli sex shop. No cóż, wszystko można ukraść i sprzedać, ale ta historia ma też swoje drugie dno. Okazuje się bowiem, że duża grupa przestępcza szykowała napad stulecia na jeden z banków w Londynie. Obok banku był sex shop. Złodzieje wynajęli budynek po drugiej stronie ulicy i robili podkop do banku. Cała akcja trwała miesiące, a złodzieje byli bardzo ostrożni. Jednak popełnili jakiś błąd w obliczeniach, bo pamiętnej nocy zamiast wykopać się w skarbcu wykopali się w piwnicy sex shopu. No ale jako, że nie było już odwrotu i tunel i tak zostałby odkryty sfrustrowani bandyci nie chcieli odejść z pustymi rękoma. Dlatego też zamiast ukraść miliony funtów ukradli dziesiątki akcesoriów dla dorosłych i pisemek z gołymi paniami. Żeby było zabawniej wpadli właśnie dlatego, że zechcieli ograbić sex shop, bo wewnątrz włączył się tak zwany cichy alarm i policja szybko zgarnęła krewkich bandytów. Wyobraźcie sobie miny policjantów, którzy zobaczyli, że ktoś robił tygodniami podkop do sex shopu. Oczywiście prawdziwy plan złodziei szybko wyszedł na jaw. Zapytany przez reporterów właściciel sex shopu dlaczego zrobiono podkop pod jego sklep odpowiedział żartobliwie, że wielu z jego klientów wolałoby wchodzić do jego sklepu tunelem a nie frontowymi drzwiami, niezauważeni przez innych.